poniedziałek, 20 lipca 2015

17

Siedziałam wpatrując się w niego z niedowierzaniem. Co on właśnie powiedział? Że jest kim? To było niedorzeczne, wydawało mi się, że jestem bohaterką jakiejś książki a to wszystko to fikcja.
-Powiedz coś. Cokolwiek. - odezwał się czarnowłosy przyciszonym głosem.
-Ja...to jest...po prostu, nie mogę w to uwierzyć.
-Musisz odpocząć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Możesz nocować w mojej sypialni, ja prześpię się tutaj.- wstał i podał mi rękę. Z lekkim wahaniem chwyciłam ją a on pomógł mi wstać. Zaprowadził mnie do średniej wielkości pokoju. Jego ściany były kremowe, na środku stało zwykłe jednoosobowe łóżko a przy ścianie brązowa komoda. Nic więcej, żadnych zdjęć, obrazów, kwiatów, czy czego co oznaczałoby, że ktoś tu mieszka.
-Zayn?
-Tak?
-Dziękuję, Że mnie uratowałeś.- chłopak uśmiechnął się.
-Nie ma za co. W końcu to mój obowiązek. Dobranoc, Chloe.


                                                                               *

Znów śnił mi się ten sen. Ale coś się zmieniło. Oczy Zayn'a. Nie były już czarne lecz czekoladowe. Jego piękne brązowe oczy.
Obudziły mnie promienie porannego słońca, rozejrzałam się dookoła. Byłam w pokoju czarnowłosego. Czyli to nie był sen. Wilkołaki, Anioły, Tropiciele dusz...wszystko było prawdą.
Zwlokłam się z łóżka i powędrowałam na dół w poszukiwaniu Zayn'a. Znalazłam go w kuchni. Robił grzanki.
-Dzień dobry- powiedział i odwrócił się w moją stronę
-Aha, czyli macie świetny słuch? Jak wampiry?- zapytałam lekko rozbawiona.
-Co? - powiedział oburzony - Nie porównuj nas do tych wstrętnych bestii. - uśmiechnął się
-To one też istnieją?? - patrzyłam na niego wstrząśnięta.
-Oczywiście. I nie są zbytnio lubianym gatunkiem tak jak wiedźmy ale one się nam przydają.
-Wiedźmy? - jęknęłam
-No i czarownicy ale oni w ogóle nie chcą nam pomagać...lub tylko mi. Chyba kiedyś się z którymś pobiłem... Ale nie ważne, Zjedz śniadanie a ja odwiozę cię do domu. - patrzyłam na niego z otwartą buzią. Po chwili otrząsnęłam się i zaczęłam jeść.
-Opowiedz mi o was coś więcej.
-A co chcesz wiedzieć?
-No nie wiem...wszystko?
-Hmm... no więc jak wiesz zabijamy zło wśród ludzi i istot magicznych. Posługujemy się bronią z diamentu, dzięki temu jest niezniszczalna. Mamy swoje kryjówki w każdym nawet najmniejszym miasteczku. Jesteśmy wyćwiczonymi wojownikami.
-Coś w stylu samuraja? - chłopaka się uśmiechnął
-Można tak powiedzieć.


                                                                              *

Zayn odwiózł mnie do domu, gdzie się przebrałam i umyłam. Dobrze, że mama wyjechała wczoraj do innego miasta, nie wiedziałabym jak wytłumaczyć jej to, że nie było mnie całą noc i jeszcze przywiózł mnie jakiś chłopak. Poukładałam sobie wszystko w głowie i przyjęłam do świadomości to, żę na świecie istnieją wampiry, wilkołaki, czarownicy, wiedźmy, tropiciele dusz i Bóg wie co jeszcze.


   

                                                                            *

Wyszłam na krótki spacer po mieście, chciałam iść do Emily i wszystko jej powiedzieć ale nie uwierzyłaby mi a poza tym ma inne ważne sprawy na głowie, jedna ma postać wysokiego bruneta. Wędrowałam East Street gdy nagle poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Odwróciłam się ale zobaczyłam tylko jakąś parę, staruszka karmiącego gołębię i chłopaka w kapturze opierającego się o drzewo i grającego na komórce. Westchnęłam i zaczęłam iść dalej. Po chwili znów przeszły mnie dreszcze. Odwróciłam się i znów zobaczyłam zakapturzonego chłopaka ale tym razem byłam z nim sam na sam. I co gorsza w jego ręce lśnił nóż.





Notka:
Heeej. Przepraszam za nie obecność ale nie było mnie w domu i wgl nie miałam internetu ale macie tu rozdział, przepraszam, że takie krótki ale nie mam weny ;(


2 komentarze: