sobota, 21 marca 2015

13

-Gratulacje - Zayn wrócił z szatni niestety już ubrany, musiałam krzyknąć ponieważ tłum wrzeszczał a do tego wszędzie rozbrzmiewała wściekła muzyka. 
-Dzięki, skarbie - mruknął i chwycił mnie za rękę prowadząc do wyjścia. Nie opierałam się nadal wstrząśnięta słowem "skarbie". Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w kierunku mojego domu, nie odezwałam się ani słowem. Zaparkował pod moim domem i wyszedł z samochodu, ja razem z nim.
-No to cześć... - chciałam odejść i zaszyć się w swoim pokoju, gdy ktoś złapał mnie za łokieć i przygwoździł do samochodu.
-Nie rozumiem cię - powiedział i lekko się uśmiechnął.
-Co masz na myśli? - czułam że moje serce zaraz zacznie bić jak młot pneumatyczny.
-WSZYSTKIE ale to wszystkie dziewczyny dałyby się zabić za choćby jedno moje spojrzenie czy dotyk, ale nie ty...dlatego mi się tak podobasz- cooooo??? 
-Tylko dlatego ? - chciałam udawać niewzruszoną ale chyba mi się nie udało. Chłopak się zaśmiał i przybliżył się do mnie na tyle blisko, że idealnie widziałam jego piękną twarz.
-Nie...jesteś piękna, a ja lubię piękne dziewczyny.
Zaczął się do mnie przybliżać.
-Mogłam się tego spodziewać.
-Czego?
-Tego, że nie interesuję cię osobowość tylko wygląd, chcesz się po prostu zabawić- stwierdziłam i odsunęłam go od siebie dłonią. Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi.
-Przeszkadza ci to ? - zapytał ironicznie nadal się uśmiechając.
-Nie, tylko czasami wydajesz się całkiem fajnym facetem a potem zmieniasz się w cholernego dupka bez uczuć. - zaczęłam iść w stronę domu ale stanął mi na drodze.
-Czyli ci to przeszkadza. - stwierdził
-Daj mi spokój - westchnęłam i chciałam go wyminąć ale mnie zatrzymał i wbił się w moje usta.

Poczułam jakbym brała jakiś narkotyk, powoli odpływałam...w jego ramionach. Pierwszy raz poczułam coś takiego, moje serce właśnie biło jak oszalałe. Nie wiem ile już tam staliśmy ale nagle chłopak się odsunął. Wpatrywałam się w niego zaskoczona. Po chwili ciszy mulat się odezwał.
-Ja...przepraszam, nie powinienem. - puścił moje ręce i odszedł.

                                                                            *
HEJ, NA POCZĄTEK CHCIAŁAM WAM POWIEDZIEĆ ŻE ODZYSKAŁAM KOMPUTER I TERAZ BĘDĘ DODAWAĆ ZDJĘCIA I POPRAWIE PISOWNIE PONIEWAŻ PRZEDTEM PISAŁAM NA TELEFONIE I NIESPECJALNIE MI TO WYCHODZIŁO BO BLOGGER SIĘ CAŁY CZAS PSUŁ ALE DOŚĆ O TYM, PRZEPRASZAM ŻE ROZDZIAŁ JEST TAKI MEEEGA KRÓTKI ALE KOMPLETNIE NIE MIAŁAM WENY, TEN ROZDZIAŁ PISAŁAM 4 GODZINY, NAPRAWDĘ ;-; TAKŻE...DO NASTĘPNEGO :*                                            

sobota, 31 stycznia 2015

12

Ze strachu aż podskoczyłam, podeszłam do okna i zobaczyłam nikpogawędkęnego jak Zayn'a.
-Co ty tu robisz? - zapytałam otwierając balkon.
-Zabieram cię gdzieś - uśmiechnął się
-Co ? Człowieku jest prawie noc, idę spać i nie mam zamiaru się nigdzie wybierać - mówiłam pół-szeptem  żeby nie obudzić mamy. Gdyby zobaczyła obcego chłopaka w moim pokoju nie byłoby ciekawie.
-No właśnie PRAWIE noc.
-Ciszej!!!
-Ooo widzę że nie chcesz budzić mamy. - na jego twarz wkradał się chytry uśmieszek, wiedziałam co kombinuje.
-Jeśli nie pójdziesz budzę twoją mamę i będziesz miała niezłą pogawędkę.- rozsiadł się na krześle i założył ręce za głowę.
-Uughh... dobra - wściekłam się.- idę się przebrać.

                               *

-To gdzie jedziemy ? - zapytałam gdy byliśmy już w jego samochodzie.
-Na walkę - patrzył przed siebie
-Na jaką walkę ?? - patrzyłam na niego zdezoriętowana.
-Nielegalną - zaśmiał się. Wiedziałam że nie jest grzecznym chłopcem ale żeby nielegalne walki ? Ludzie tam mogą się nawet nawzajem zabić a nikogo by to nie ruszyło, nie wezwali by karetki, nawet nie podeszli by do ciebie i nie zapytali czy wszystko w porządku. Chłopak chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji i z tego że jestem zszokowana ponieważ patrzył na ulicę z tym swoim zadziornym uśmiechem którego tak nienawidzę a za razem chciałabym go oglądać codziennie.

                               *

Silnik zgasł. Wyszliśmy z samochodu, ja niechętnie, prawie potykając się o własne nogi, on zadowolony z siebie z pełną gracją. Oto jak bardzo się od siebie różniliśmy, jedyne co nas łączyło to boks. Nasze charaktery, sposób bytu, zachowanie były zupełnie inne.
Ruszyliśmy w stronę obskurnego, budynku. Jego okna były brudne, małe i niektóre powybijane lub pęknięte. Szara farba płatami odchodziła od ścian budynku. Wyglądał jak żywcem wzięty z horroru, gdyby nie mój towarzysz jestem pewna że nigdy w życiu bym się tu nie wybrała.
W środku nie było lepiej niż na zewnątrz, żółtą farbę pokrywał grzyb a stoliki i krzesła były krzywe lub całkowicie popsute. Całość przypominała bar a raczej pozostałości po nim. Gdzieniegdzie można było zobaczyć napakowanych facetów obściskujących się ze swoimi jak mniemam dziewczynami.
Zayn powędrował do pomieszczenia w którym był ogrom ludzi. Było tak tłoczno że musiałam się rozpychać by dogonić Zayna który zmierzał w niewiadomym mi kierunku. W końcu dotarliśmy do drzwi z napisem "Szef".
-Witaj, Malik - odezwał się czarno włosy facet po 40- stce, siedzący na skórzanym fotelu obok biurka.
-Witaj, Spark. - tym razem odezwał się Zayn.
-Dziś z Walkerem - mężczyzna w końcu podniósł wzrok i mnie zobaczył.
-Następna zdobycz ? - uśmiechnął się ironicznie. Zayn nie odpowiedział a mnie zrobiło się słabo.
-Niech Walker przygotuje się na porażkę. - uśmiechnął się Zayn i od tak wyszedł.

                              *

Zostawił mnie samą. Kazał stać niedaleko ringu i czekać na niego. Gdybym nie trenowała boksu to wbiłabym go na pal za zostawienie bezbronnej dziewczyny na pastwę tych wszystkich kolesi. Niektórzy gapili się na mnie ale ponieważ zobaczyli że przyszłam z Zayn'em nawet nie podchodzili. Nagle zobaczyłam mulata ubranego w bokserskie spodenki. Tylko w bokserskie spodenki. Wyszedł na ring a tłum zaczął szaleć, w większości kobiety. Nie można się niczemu dziwić. Po chwili za nim wszedł średniego wzrostu, krótko obcięty blondyn, jego tors był niezły ale nie można było porównać go z Zayn'em. To zapewne był ten cały Walker. Widać było że on i mulat nawzajem się nienawidzą.
Sędzia wyszedł na ring i powiedział do mikrofonu.
-A teraz przed państwem walka naszego niepokonanego Aleksa Walkera i debiutanta na naszych walkach Zayna Malika. Gorąceee braaawaaa. - wykrzyknął
Walka się zaczęła, okropnie bałam się o Zayna, ale kiedy zobaczyłam jak walczy czułam że wygra.
Po 2 rundach Walker był nieźle pobity. Miał opuchnięte oko, z wargi leciała mu strużka krwi a brew była rozcięta. Malik natomiast miał lekkie zadrapanie na policzku, jak on to robi ???
Rozpoczęła się trzecia i ostatnia runda, najważniejsza.
Ostatnie 10 sekund, Walker stał się bardziej agresywny ale mulat nie dawał za wygraną. Koniec. Wygrał. 


*

Notka:

Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie miałam weny, niic. Jest krótki masakra. Ale udało się mam nadzieję że się spodoba :) 

niedziela, 18 stycznia 2015

11

Ten rozdział dedykuję
       ➡ my.hope.is.last.way⬅ dzięki Tobie ten rozdział powstał :)

*Dwa tygodnie później*

Oprócz treningów nigdzie nie spotkałam Zayn'a. Do mistrzostw zostało 2 tygodnie a jutro są eliminacje, wyjeżdżamy do innego miasta z samego rana, właśnie szłam do trenera żeby wypytać się o jutro.
-Dzień dobry trenerze - przywitałam się z nim "niby piątką" ponieważ właśnie był na tarczy z młodzikami i miał na dłoniach rękawice.
-Część Nicole, a ty co tu robisz, przecież nie masz dziś treningu ?
-Przyszłam się zapytać o jutrzejszy wyjazd
-Aaa, poczekaj Mike - powiedział do chłopca z którym trenował
-Jutro o 10 musicie być w Lorstand
-My ?
-Tak, ty i Zayn, nie mówiłem ci ?
-O czym ?
-Jutro pojedziesz z Zayn'em, ma prawo jazdy więc nie ma problemu
-A trener ? Nie mogę jechać z panem ? - nie, nie zniosę przebywania z Malikiem w jednym samochodzie przez ponad 2 godziny
-Niestety nie mogę cię zabrać ponieważ jadę o 4 rano, muszę pouzupełniać wszystkie formalności to w końcu mistrzostwa Europy, no chyba że chcesz wstawać o 3 nad ranem ?
-Ohh, dobrze pojadę z Zayn'em - pożegnałam się i wyszłam z budynku, byłam wściekła ale muszę z nim jechać, muszę zrobić to dla mamy.

*Następny dzień*

Wstałam o 6 żeby zdążyć się przygotować. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i ruszyłam do wyjścia, "kierunek: Lion". Gdy wyszłam z domu zobaczyłam że na podjeździe stoi czarne BMW Zayn'a.
Nie spodziewałam się  że po mnie przyjedzie. Naprawdę.
Podeszłam do niego, stał oparty o samochód w tej swojej czarnej skórze i rurkach.
-Cześć -powiedziałam a on spojrzał na mnie zaskoczony, chyba mnie nie zauważył 
-Taa, cześć - otworzył drzwi od strony kierowcy i wsiadł, zrobiłam to samo. Swoją torbę położyłam pod siedzenie.

Przez pół godziny nie  wypowiedzieliśmy ani słowa. W tle leciały jakieś denne piosenki z radia a ja zaczynałam być coraz bardziej zakłopotana, kiedy postanowiłam wyciągnąć słuchawki i telefon, mulat się odezwał.
-Wiesz z kim będziesz walczyła ?
-Yym...Nie, trener nic nie mówił
-Znam, dziewczyny z innych klubów ,większość jest gorsza od ciebie, poradzisz sobie
-Dzięki za słowa otuchy, a ty, z kim będziesz walczył ?
-Z jakimiś nie znanym mi kolesiem. Niestety nie z moim odwiecznym wrogiem, ale zostawię go sobie na finał - cwaniacko się uśmiechnął
-Niby skąd wiesz że przejdziesz eliminacje ? - powiedziałam to żeby się z nim podroczyć, dobrze wiedziałam że się zakfalifikuje, ktoś z jego umiejętnościami MUSI to zrobić.
-Bo jestem cholernie pewny siebie - uśmiechnął się nie spuszczając wzroku z autostrady. Rozmawiaśmy ze sobą do końca naszej podróży. Po 2 godzinach dotarliśmy do Lorstand, zaparkowaliśmy obok budynku z wielkim szyldem "Hala  sportowa", na parkingu było pełno samochodów, zabraliśmy swoje torby i ruszyliśmy do wejścia. W środku roiło się od zawodników, poznałam ich po strojach, mamy jeszcze godzinę więc skierowaliśmy się do szatni widziałam jak wszystkie dziewczyny pożerają Malika wzrokiem. Zayn nawet na nie, nie spojrzał, uśmiechnął się do mnie a ja to odwzajemniłam. Poszłam do kobiecej szatni a on do męskiej. Gdy przebrałam się w strój bokserski z logo naszego klubu ,bandaże na dłonie i specjalne buty ,wyszłam. Obok drzwi stał oparty mulat, też był już ubrany.
-Idziemy ? - zapytał , pokiwałam twierdząco głowa. Mimo doświadczenia, bałam się, a co jeśli się nie uda ? Od tego zależy życie mojej mamy...
-Ej, co się dzieje ?- zapytał chłopak,
-Nic, po prostu się denerwuje
-Nie ma czym, naprawdę poradzisz sobie, znam twoje umiejętności - uśmiechnął się pocieszająco
-Dzięki - trochę się uspokoiłam

Najpierw walczyli faceci, Zayn i jakiś Tom walczyli ostatni ponieważ byli w grupie seniorów, ja też miałam ostatnią walkę z niejaką Tiną Williams, była dość wysoką blondynką z czego się niezbyt cieszyłam, byłam od niej mniejsza o bite 7 centymetrów.

Było już po 5 walkach, czas na Zayn'a.
-Aaa teraaaz powitajmy w prawym narożniku Toomaa Mileersaaaaa - powiedział sędzia przez mikrofon a po chwili w ringu pojawił się przeciwnik Zayn'a, był mniejszy od niego i mniej umięśniony.
-Aaa teraz w lewym narożniku Zaaaayn Maliiiiik - i pojawił się, facet do którego wzdycha całą płeć piękna. Walczyli bez koszulek więc dobrze widziałam jego klatę.
Walka się rozpoczęła, dopingowałam go cały czas, bardzo dobrze mu szło, w drugiej rundzie znokautował Toma a ja nie wiedzieć czemu aż podskoczyłam z radości.
Po ogłoszeniu wyniku Zayn podszedł do mnie a ja go przytuliłam gratulując zwycięstwa.

-Teraz twoja kolej - powiedział mulat , gdy kadetki skończyły walkę
-Pamiętaj czego cię uczyłem - pokiwałam głową. Sędzia nas zapowiedział a ja weszłam na ring.
Zaczęło się "pamiętaj Nicole, pamiętaj o mamie" . To dodało mi otuchy i zaczęłam robić to co zawsze kazał mi Zayn, myśleć o przeciwniku, być od niego szybszym.

Wygrałam, zakfalifikowałam się...Nie mogę opisać swojej radości, gdy zeszłam z ringu od razu rzuciłam się na mulata
-Mówiłem że ci się uda - zaśmiał się chłopak.

Zayn zawiózł mnie pod sam dom, od razu powędrowałam do swojego pokoju ponieważ była już 23, wskoczyłam pod prysznic i ubrałam się w piżame.

Byłam taka wykończona że spałam do południa. Zjadłam śniadanie i zaczęłam oglądać TV, minęło kilka godzin a ja nudziłam się jak nigdy. Zadzwoniłam do Emily z prośbą by do mnie wpadła ale niestety była za miastem, no cóż, czyli cały dzień spędzę przed telewizorem, bardzo oryginalnie, w końcu pomyślałam że pójdę biegać. Przebrałam się w wygodny strój i pobiegłam do parku.

Była 18 więc zaczęłam czytać książkę, bardzo lubiłam to robić, przenosiłam się wtedy do innego wymiaru. Lektura tak mnie wciągnęła że w przeciągu 2 godzin przeczytałam całe 400 stron i skończyłam ją. Jutro też mam wolne ale po prysznicu pójdę spać, nie lubie siedzieć do późna.
Nie dane było mi podejść do szafy gdy nagle usłyszałam pukanie do okna...

Notka:
Łuhuhu, to się rozpisałam :D mam nadzieję że się podoba :) 

czwartek, 15 stycznia 2015

Zapraszam

Hej. Nie,to nie jest następny rozdział  i wątpię że się pojawi ponieważ chyba nikt tego nie czyta.... Ale tak czy inaczej zapraszam na mojego trzeciego bloga http://w.tt/1wcl4A0 wpadajcie :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

10

Metr od naszego stolika stała jaśnie pani Jessy Charis , gdybym miała linijkę jestem pewna że tyle by właśnie było. Ona to wie gdzie się wybrać żeby zepsuć mi humor.

-Ohh Malik, jak nisko upadłeś umawiając się z .... tym czymś - wskazała na mnie palcem

-Jak nisko upadłaś Charis , żeby w restauracji podchodzić do cudzych stolików i urządzać cyrki - odparłam a Zayn siedział cicho wpatrując się w nas jakby był to co najmniej kabaret.

-A czy ja mówiłam do ciebie, szmato -wstałam z krzesła i stanęłam naprzeciwko niej , nie obchodziło mnie to że w tej chwili wszyscy goście patrzą wprost na nas.

-Odszczekaj to - zagroziłam jej , nie mam pojęcia dlaczego Zayn nic nie powiedział  

-Bo co mi zrobisz ? - wysyczała a ja w tej chwili uniosłam talerz z moim daniem i wcisnęłam je w jej twarz

-Smacznego - powiedziałam , wzięłam swoją torebkę i wyszłam.

-Chloe poczekaj - usłyszałam Zayna gdy wyszłam z restauracji

-Mam na imię Nicole, odczep się  - szłam dalej 
    
-Nie musiałaś tego robić

-A co ? Miałam tam siedzieć i pozwalać jej się dalej obrażać ? Przykro mi ale to nie w moim stylu !- krzyknęłam. Byłam na niego zła , jak mógł tak mówić ?

-Słuchaj...

-Nie , to ty mnie słuchaj - zatrzymałam się i spojrzałam mu w oczy -  Najpierw zapraszasz mnie na kolację a potem pozwalasz żeby jakąś larwa mnie obrażała, albo jesteś nienormalny albo po prostu głupi, daj mi spokój. - Nie pozwalając dojść mu do słowa odeszłam , już za mną nie szedł.

                              *

-Halo ? - była 2 w nocy a ja usłyszałam dzwonek mojego telefonu
-No i jak było ? - usłyszałam podekscytowany głos Emily
-Nie masz kiedy do mnie dzwonić tylko o 2 w nocy ? - powiedziałam zaspanym głosem
-Sorki ale nie miałam czasu , no mów !
-Było do kitu
-Co ?? Jak to ?
Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami
-Ooo ta suka !!!
-Tak , wiem
-Oo nie, nie będzie psuć mojej przyjaciółce randki
-Wiesz , z jednej strony dobrze się stało , nie chcę mieć już nic wspólnego z Zaynem
-Ugh , szkoda że taki przystojniak jest takim idiotą - westchneła

                              * 

Minęły dwa dni i niestety nadszedł czas na trening z Malikiem, nie miałam najmniejszej ochoty się z nim widzieć ale nie miałam wyjścia musiałam zrobić wszystko żeby wygrać ten turniej.

Byłam na miejscu, zobaczyłam przed budynkiem czarne BMW Zayna i od razu wywróciłam oczami.
Weszłam do środka i poczułam charakterystyczny zapach potu, już się do tego przyzwyczaiłam więc nie przeszkadzało mi to.
Przebrana weszłam na salę treningową i od razu zobaczyłam Zayna. Uderzał w worek z taką siłą że ten obijał się o pobliskie barierki wiszące na ścianie. Był bez koszulki ,jego wyrzeźbione ciało ozdabiały przeróżne tatuaże. Zauważyłam że zbyt długo się na niego gapie , na szczęście chłopak mnie nie zauważył.
-Część- powiedziałam od niechcenia a mulat spojrzał na mnie i bez słowa ubrał białą koszulkę.
-Zaczynamy.

                               *

Bogu dzięki już po treningu ,nie dość że Zayn dał mi niezły wycisk to w ogóle nic nie mówił, no poza pouczaniem mnie. Ale co się dziwić skoro kazałam mu się odczepić , z drugiej strony to dobrze, nie chce mieć z nim nic wspólnego i po turnieju zerwe z nim wszelkie kontakty.

Notka:
Ten rozdział jest do dupy , nie dość że krótki to jeszcze nudny jak flaki z olejem. Przepraszam , następny będzie lepszy... 

niedziela, 16 listopada 2014

9

Byłam już 5 minut po treningu i

uzgodniłam z Zayn'em że przyjedzie
po mnie za 30 minut ponieważ muszę się

przebrać.

Wzięłam najszybszy prysznic w

moim życiu i ubrałam się w

(obrazek na końcu), umalowałam

sobie rzęsy, usta musnęłam

krwisto-czerwoną szminką a włosy

rozpuściłam. Latałam po domu jak

szalona, szukając mojej kremowej

torebki "gdzie ona jest

??". Szukałam jej wszędzie, przecież
nie rozpłynęła się w powietrzu !!!

-Tego szukasz ? - usłyszałam

dobrze znany mi głos - mama, stała

w progu, trzymając moją zgubę w

ręku.

-Ratujesz mi życie - podeszłam do

niej i odzyskałam torebkę a moja

rodzicielka zaśmiała się krótko.

-Dokąd się wybierasz ? Bo chyba nie
na zwykłe wyjście na miasto z Emily
w takim stroju - uśmiech nie

zchodził jej z twarzy.

-Oj dobrze kombinujesz, kontynuuj -
odwzajemniłam uśmiech i

wpakowałam komórkę i portfel do

torebki. Moje konwersacje z mamą

wyglądały jak konwersacje z

przyjaciółką z czego byłam bardzo

zadowolona.

-Randka !

-Bingo, kupię ci za to czekoladę -

zaśmiałam się

-Trzymam za słowo, a teraz zdradź

mi kim jest ten szczęściarz.

-Nie znasz go, to chłopak z treningu

-Ten który przywiózł cię parę dni

temu do domu ?

-Skąd wiesz że mnie przywózł,

przecież wtedy spałaś na fotelu

jak...ooo udawałaś tak ? - udałam

złą.

-No co ? Muszę wiedzieć co moja

jedyna córka robi z obcym facetem

w samochodzie.

-Dobrze, dobrze załóżmy że ci

wierzę ... O Boże za 5 minut muszę

być gotowa, lecę paa - ucałowałam

ją w policzek i zbiegłam na dół. 

Założyłam na siebie czarną skórę i

wyszłam na dwór. Zobaczyłam że

czarne BMW Zayna właśnie

zaparkowało przez moim domem.

Zmierzałam ku niemu kiedy drzwi

od strony kierowcy otworzyły się i

pojawił się on - piękno oki a moje

serce zaczęło bić 500 razy na

minutę, ludzie zaraz dostanę

zawału. Chłopak ubrany był w spodnie 

od garnituru i białą koszulę rozpiętą do 

połowy ,rękawy podwinięte były pod 

łokcie a na jego 

brodzie widniał kilkudniowy zarost. 

Jak można tak idealnie wyglądać ? 

-Hej -przywitałam się 

-Tak, witaj po 30 minutach - zaśmiał się 

i otworzył mi drzwi od strony pasażera, 

posłusznie wsiadłam i zapiełam pas a 

Zayn okrązając auto zrobił to samo i 

odpalił silnik.

-Ślicznie wyglądasz , z resztą jak 

zawsze - nonszalancko się uśmiechnął 

nie odrywając wzroku od ulicy.

-A ja zawsze mówię ci to samo ...- 

chciałam dokończyć ale mi przerwał 

-Tak tak ,znam tę gadke na pamięć, 

Chloe. 

-Co?

-Mówię że znam tę gadke na...

-Tak wiem co mówiłeś ale jak mnie 

nazwałeś ?

-Chloe 

-Dlaczego ? 

-Niewiem ale niech tak zostanie 

Przez resztę drogi się nie oddzywałam, 

na miejsce dojechaliśmy po 10 minutach 

, była to francuska restauracja o nazwie 

"Idylle". Nie była wielka ale bardzo 

przytulna i popularna w tym mieście. 

Miała beżowe ściany które ozdobione 

były w niektórych miejscach malunkami 

wielkich maków.Większość miejsc była 

już zajęta. Drewniane okrągłe 

stoły były otoczone zrobionymi z tego 

samego materiału krzesłami obitymi 

białą skórą na siedzeniu a na stołach 

leżały wazony z pięknymi bukietami 

czerwonych róż. Usiedliśmy przy jednym 

z wolnych stolików i po chwili podszedł 

do nas kelner, szatyn po dwudziestce, 

idealnie ogolony ubrany w białą koszulę 

i czarne spodnie a wokół bioder miał coś 

co przypominało fartuszek.

-Witam, mogę przyjąć zamówienie ?

-Tak, co byś chciała ? - zapytał mnie 

Zayn.

-Zdam się ma ciebie

-Więc poproszę dwa razy Salmon en 

Croûte i dwie wody z cytryną 

-Dobrze, dziękuję bardzo - odszedł 

-Salmon co ? -zaśmiałam się a on 

razem ze mną.

-To Łosoś we francuskim cieście na 

pewno ci posmakuje. 

-Wierzę na słowo.


-Ooo proszę proszę , a kogo my tu 

mamy.

Usłyszałam ten cholerny piskliwy głos, 

którego tak bardzo nienawidzę.



Notka:

Taa daaa może nie jest długi ani porywający ale może coś tam się wam spodobało ;P :) Starałam się napisać ten rozdział najszybciej jak tylko obowiązki mi pozwalały bo należy się wam  za wasze 5 komentarzy za które dziękuję wam z caaaaałeeegooo sercaaa kocham was :**** 

Ps. Przepraszam za wszystkie błędy ale blogger na tel mi się coś zepsuł i jakoś się dziwnie pisze :/ 


poniedziałek, 10 listopada 2014

8

Minął miesiąc a ja i Zayn coraz

bardziej się dogadywaliśmy ale są

też inne dobre tego strony , na

przykład to że umiem o wiele więcej

niż wcześniej, Zayn jest naprawdę

dobrym trenerem, zastanawiam się

czy nie lepiej by było gdyby to on był
trenerem w klubie a nie Pan

Harrison, bo powiedzmy sobie

szczerze najlepszy to on nie jest, nie
dość że nie ma kondycji to jeszcze

źle uczy ciosów, ale zostawmy to

jest ważniejsza sprawa a

mianowicie to że Emily jest ciągle

smutna i przygnębiona z powodu

James'a który miesiąc temu

całkowicie zerwał z nami kontakt,

tydzień temu próbowałam się do

niego dodzwonić ale zmienił numer,

niewiem dlaczego to zrobił, jeśli nie

chciał już być z Em to przynajmniej

mógł być naszym przyjacielem ale

jak wiadomo od dawna, faceci to

dupki

"oprócz Malik'a"

"Ohh, zamknij się on też jest

dupkiem "

"Nie prawda "

"Prawda"

"Nie"

I tak oto kłóciłam się z własnymi

myślami. Dobra , Malik był kurewsko
przystojny "i taki sexy" ale co z tego

? Nie jestem w jego typie

"skąd wiesz ?"

"CICHO!!!"

A ja nie mam zamiaru znowu

przeżywać tego samego co z

Jake'iem , moim byłym.

Z moich rozmyślań na temat Malik'a
wyrwał mnie dzwonek do drzwi,

wstałam leniwie z łóżka i

powędrowałam do drzwi

wejściowych do których ktoś

uparcie się dobijał

-Juuż, już  

Krzyknęłam i zbiegłam z

drewnianych schodów, gdy

znalazłam się pod drzwiami

szarpnęłam za klamkę i po chwili

zobaczyłam Em, zniecierpliwioną i

wkurzoną Em

-A ty nie gotowa ??? - wybałuszyła

oczy i przyglądała się mojej czarnej

koszulce i bawełnianych,

panterkowych spodniach od piżamy

-Na co ? - odparłam

-No jak to przecież miałyśmy iść

dziś na zakupy...

-.....

-Do galerii ...

-.....

-Przecież nagrywałam ci się wczoraj
wieczorem na pocztę głosową

-Ohh , przepraszam telefon mi się

wczoraj wylądował i nie odsłchałam

ale mam dziś wolne więc pójdziemy

ale daj mi chwilę - powiedziałam

pokazując na mój ubiór

-Ok pośpiesz się bo dziś jest dzień

w którym nie przejmuje się moim

byłym chłopakiem którego imienia

nie wspomnę , idę sobie pooglądać

telewizję - mrugneła do mnie a ja

się uśmiechnęłam i pobiegłam na

górę.

Wyjątkowo postanowiłam ubrać się

w sukienkę, bez ramiączek, w

połowie białą w połowie niebieską

opsypaną kwiatami na nią

zażuciłam jeansowy żakiet i do tego
błękitne koturny. Zeszłam na dół.

-Gotowa. - oznajmiłam a Emily

która siedziała na kanapie tyłem do

mnie obróciła się

-No no no, pierwszy raz cię widzę w

sukience, ślicznie wyglądasz -

mówiła wstajac z kanapy.

-Dzięki a teraz chodźmy bo jest

niedziela więc w galerii jest pełno

ludzi i nie daj Boże wykupią nam

wszystko co fajne

-Hyy , racja - pociągnęła mnie za

rękę i wybiegłyśmy z mieszkania.
 

Em kocha zakupy , no w końcu jaka

dziewczyna ich nie kocha ?

Każdy ciuch jaki wpadł jej w oko

już znajdował się w jej koszyku a

ja tylko po cichu chichotałam

-Jeeju ta jest śliczna - wskazała na 
żółtą koszulę z koronkowym

czarnym kołnierzykiem

-Tak , niezła

-Biorę

-Haha , ty wszystko bierzesz

-Nie , na przykład ten kolorowy golf

"brrr" okropność - wzdrygneła się

-No tak , on był wyjątkowo

obrzydliwy

-Wiesz, głodna jestem...o patrz tam

jest kawiarenka - wskazała na

pomieszczenie nad którym wisiał

szyld "Family's Cofé"

-Brzmi ciekawie , chodź -

uśmiechnęłam się

Usiadłyśmy przy drugim stoliku od

okna , pomieszczenie było przytulne
, beżowe ściany na których wisiały

zdjęcia różnych miast dawały uroku

temu miejscu.

Podszedł do nas kelner , wysoki

blondyn o niebieskich oczach około

25 lat , cóż nie można powiedzieć że
jest przystojny.

-Mogę złożyć zamówienie ?

-Tak , poproszę ciasto czekoladowe

i waniliowy shake - odparła Em

-A pani ?

-Ja to samo

-Dobrze dziękuję - uśmiechnął się i

nas opuścił

-No , to jak ci idzie z Malik'iem  ?

-A jak ma mi iść ? - zdziwiłam się

-No nie mów że ani trochę cię nie

pociąga , te oczy, włosy, uśmiech,

mrr do schrupania -rozmarzona 

zamknęła oczy a kelner przyniósł

nam nasze zamówienie, Em szybko

zabrała się za chrupanie ciasta 

-Nie no jasne że mi się podoba ale

co z tego ?

-No jak to co ? Nie spróbujesz nawet
do niego zarwać ?

-Coo ?? Przecież wiesz co

przeżyłam z Jake'iem

-Ohh to było dawno i nie prawda ,

chcesz skończyć jako stara panna z
gromadką kotów ? - uniosła brew

-Ok , zrozumiałam - potrząsnełam

głową żeby wyrzucić z głowy obraz

starej kociarki

-Ooo o wilku mowa - Em schyliła się
nad stołem , szepcząc do mnie a ja

spojrzałam w bok. W naszą stronę

szedł jaśnie pan Zayn Malik ubrany

w czarne rurki i granatową koszule z
podwiniętymi pod łokcie rękawami

zapiętą na zaledwie 4 guziki, przez

co mogłam podziwiać jego

umięśnioną klatę a jego włosy

opadały mu na czoło , zatkało mnie

jak go zobaczyłam.

-Część, mogę się przysiąść?

-Jasne , wiesz Nicki przypomniałam
sobie, że muszę coś załatwić na

mieście, zostawiam was paa -

uśmiechnięta zmierzała ku wyjściu

ale zanim wyszła mrugnęła go mnie

i pokazała kciuk go góry a ja już

wiedziałam że to był podstęp i

specjalnie zostawiła mnie tu samą z
Zaynem "już ja się z nią policze".

Chłopak usiadł na krześle na

przeciwko mnie, gdzie jeszcze 2

minuty temu siedziała Em

-Jak zwykle piękna - zadziornie się

uśmiechnął i skrzyżował rękę na

piersi

-Ile razy mam ci mówić że nie

jestem piękna

-Jesteś, jesteś po prostu nie jesteś

przyzwyczajona do komplementów,

kochanie

-Nie nazywaj mnie tak

-Jak ? - udał zdziwienie

-"Kochanie"

-Co ? - odparł rozbawiony

-Nie mówiłam do ciebie

-A do kogo ?

-Dobrze wiesz o co mi chodzi 

-Uwielbiam się z tobą droczyć -

puścił mi oczko...ludzie Zayn Malik

puścił mi oczko !!!

-Taa..too...jutro spotykamy się na

treningu ?

-Zamiast tego moglibyśmy też

skoczyć na kolację - znowu się

uśmiechnął "ugh"

-Proponujesz mi randkę ? - "czy my

zaczęliśmy ze sobą flirtować ?"

-A co jeśli powiem że tak ?

-Hmm...no niewiem - z uśmiechem

zaczęłam jeździć widelcem po

talerzu

-Może się skuszę - zaśmiałam się

-Czyli jutro po treningu.

-Okey

-Wiesz muszę już lecieć siostry na

mnie czekają, może cię podwieźć ?

-Nie, nie, musze jeszcze zrobić

zakupy i znaleźć Emily, mam z nią

do pogadania

-Okey , do jutro

Ludzie idę na randkę z Zayn'em !!!

Notka:
Mamy 8 !!! Dziękuję wszystkim którzy skomentowali poprzedni rozdział , daliście mi weny i oto jest kolejny ;) kocham was :*