sobota, 23 maja 2015

15

Już od dwóch dni nawiedza mnie ten sam sen i za każdym razem jest tak samo przerażający jak na początku. Za każdym razem jestem przerażona i boje się Zayn'a. Dziś trening a ja stresuję się bardziej niż kiedykolwiek ponieważ doskonale wiem, że będzie tam czarnowłosy i od razu przypomnę sobie mój koszmar.
Szłam pustym korytarzem zmierzając do szatni było dość ciemno ponieważ nigdzie nie świeciło się światło a promienie porannego słońca wkradały się tylko przez malutkie okienko wysoko na ścianie. Zapewne nikt jeszcze nie przyszedł, nagle potknęłam się o uszkodzoną płytkę. Przygotowana na upadek czekałam aż moje ciało spotka się z ziemią ale nic takiego nie nastąpiło. Poczułam jak czyjeś ręce owinięte są wokół mojej tali. Gdy spojrzałam w górę zobaczyłam czekoladowe tęczówki. Jak on znalazł się tutaj tak szybko? Przecież nikogo tu nie było, weszłam pierwsza i zamknęłam za sobą drzwi a ich nie sposób nie usłyszeć ponieważ zawiasy okropnie skrzypią.
-Uważaj. - uśmiechnął się
-Ja-ak ty.. ? - jąkałam się. Nie mogłam znaleźć racjonalnego wytłumaczenia.
-Byłem niedaleko, nie zauważyłaś mnie?
-Musiałam się zamyślić.- powiedziałam wymijająco Ale wiedziałam, że coś jest nie tak.

                                                                             *
Kiedy skończyłam trening miałam przeczucie, że ktoś mnie obserwuje.
Rozglądałam się na wszystkie strony ale nikogo nie zauważyłam. Gdy szłam przez park usłyszałam jakiś szmer ale zignorowałam go "Pewnie zwierzę".
Nagle dostałam sms-a. Popatrzyłam na wyświetlacz "Emily".


Proszę musimy się spotkać za 10 minut w Tony's Cafe. To BARDZO ważne.



O co może jej chodzić? Muszę się pospieszyć, do tej kawiarni mam stąd 15 minut.

                                                                            *
Weszłam do niedawno otworzonego Tony's Cafe i rozglądnęłam się w poszukiwaniu brunetki.
Siedziała w rogu na kanapie obitej czerwoną skórą. Ściskała w dłoni obrus, wyglądała na bardzo zdenerwowaną.
-Przepraszam ale byłam w parku i nie mog...
-Wiem dlaczego James mnie zostawił. - przerwała mi i powiedziała wpatrując się w stół. Nie wiedziałam co odpowiedzieć ale dziewczyna mnie uprzedziła.
-On jest narkomanem rozumiesz?- spojrzała na mnie, jej oczy były pełne łez.
-Co? Jak to...skąd wiesz?
-Dziś byłam w szpitalu. Wiesz, pomagam chorym dzieciom i kiedy wychodziłam spotkałam go.
Powiedział, że musi ze mną porozmawiać i wyznał mi to.
 -Nigdy bym go o to nie podejrzewała...
-Ja też nie. I to jest najgorsze. To, że nie potrafiłam zobaczyć co się z nim dzieje.
-Nie obwiniaj się, to nie ty dawałaś mu te narkotyki.
-Wiem ale...teraz będę pomagać mu z tego wyjść.
-To znaczy, że wróciliście do siebie?
-Tak
-Jeden plus tego wszystkiego. Ale wiesz co? Też muszę ci coś powiedzieć.
-Co takiego?
-Chodzi o Zayn'a. Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje.- opowiedziałam brunetce o moim śnie, o tym co mi się niby "przywidziało" w klubie i reszcie dziwnych przypadków a dziewczyna z każdym kolejnym była coraz bardziej ciekawa.
-Więc co o tym sądzisz?
-To jest...ŚWIETNE
-Co??
-Zobacz, teraz możemy rozpocząć śledztwo wszech-czasów. Może Zayn jest kosmitą? A może wampirem? One szybko się poruszają. Albo uprawia czarną magię. Albo...
-Jesteś chora? - przerwałam jej. - Daj sobie spokój, nie będziemy bawić się w jakichś detektywów.
-Ty może nie, ja owszem.

                                                                               


Notka:
Hej, chyba pierwszy raz rozdział pojawił się w czasie krótszym niż miesiąc i jestem z tego zadowolona, mam nadzieje, że wy także. Podejrzewacie co ma do ukrycia Zayn? Wygląda na to, że Emily i Nicole rozpoczną śledztwo na ten temat ;) Proszę o komentarze bo im ich więcej tym szybciej pojawi się rozdział.
I dziękuję także za komy pod ostatnim rozdziałem :* a zwłaszcza Black Angel która jest ze mną już od jakiegoś czasu, dziękuję :***
All the love H. :D






sobota, 2 maja 2015

Rozdział 14

Nie wiem jak długo jeszcze stałam tam oszołomiona. Czułam jakbym dostała prawy sierpowy... lub o wiele gorzej. Dlaczego to zrobił ? Zapewne był to impuls, jednorazowa sytuacja, która już nigdy się nie powtórzy.  Chodź bardzo bym chciała żeby jednak się powtórzyła.  Po wejściu do domu od razu poszłam spać. Nie zmyłam nawet makijażu ani nie przebrałam.Po prostu ściągnęłam kurtkę i opadłam na łóżko.
W nocy śnił mi się Zayn. Opierał się o maskę swojego samochodu, który był zaparkowany pod moim domem. W ustach miał papierosa. Szłam w jego stronę, nie mogłam inaczej, chciałam się dowiedzieć dlaczego mnie pocałował. Chłopak spojrzał na mnie a ja doznałam szoku. Jego oczy... wyglądały jak dwa ciemne tunele... nie miały białek, były całkowicie czarne.
Zerwałam się z łóżka zalana potem. 

                                                                              *

Sobota, godzina 12 a ja nadal leżę w łóżku rozmyślając nad moim snem. Nie miałam pojęcia dlaczego tak mnie interesował, przecież to zwykły głupi koszmar, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. A mimo to nie mogłam pozbyć się go z głowy. Postanowiłam już dłużej nie marnować dnia i wstałam z łóżka kierując się do łazienki. Pół godziny później byłam już ubrana i najedzona. Włączyłam laptopa i zajrzałam na stronę internetową naszego klubu.W zakładce "walki" znalazłam filmik z zeszłorocznych zawodów, była tam walka Zayn'a. Jego przeciwnikiem był naprawdę doświadczony i niepokonany od czterech lat zawodnik. Mulat bił z tak zawrotną szybkością i niesamowitą precyzją, że przeciwnik był całkowicie zdezorientowany. Byłam wstrząśnięta, czy normalny człowiek potrafi wytrenować się do takiego stanu? Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu, podniosłam smartphone'a z komody. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Emily.
-Tak?
-Hej, wybieram się dziś na imprezę i ty razem ze mną. - oświadczyła dziewczyna
-Okey
-Żadne ale..zaraz, zgodziłaś się?
-A czemu nie? - zaśmiałam się
-No wiesz rzadko chcesz gdzieś wychodzić ale skoro tak to przyjadę po ciebie za godzinę, paa- rozłączyła się. Dobrze zrobi mi jakiś wypad na miasto, może w końcu przestanę myśleć o ciemnowłosym.
Założyłam czarną rozkloszowaną sukienkę, do tego dziesięcio-centymetrowe szpilki tego samego koloru, włosy rozpuściłam i lekko wyprostowałam. Klucze i telefon spakowałam do torebki i wyszłam na dwór gdzie właśnie podjechała Em.
-Hej.. wooow gdzie kupiłaś te szpilki, muszę je mieć ! - zaśmiałam się i odpowiedziałam na jej pytanie.
Dziewczyna w przeciwieństwie do mnie ubrała kremową obcisłą sukienkę i czarne szpilki a włosy upięła w lekkiego koczka. Wyglądała naprawdę ślicznie.
-A tak na marginesie gdzie jedziemy? - spytałam
-Na obrzeżach miasta otworzyli nowy klub, podobno świetny, nazywa się "Night" bardzo przewidywalna nazwa ale możemy się dobrze zabawić.- odparła zachwycona. Ja osobiście nie przepadałam za takimi klubami i to jeszcze na takim odludziu ale jeśli raz tam pójdę to chyba nic mi się nie stanie.
Po paru minutach byliśmy na miejscu. Bardzo...bardzo dziwnym miejscu. Budynek znajdował się w starej wytwórni motocykli, stwierdziłam to po już ledwo wiszącym wielkim szyldzie na środku tej rudery. Cały wyglądał jakby miał się zaraz zawalić, rdza zdążyła już pożreć prawie cały dach a cegły budynku dosłownie kruszyły się. Jak władze mogły pozwolić na zrobienie z tego klubu? Przecież to groziło zawaleniem i śmiercią wielu niewinnych ludzi.
Po wejściu do środka byłam mile zaskoczona. Pomimo wyglądu zewnętrznego, w środku było dość przyzwoicie. Fioletowe ściany ładnie współgrały z podświetlanymi półkami obok baru i kremowymi kanapami rozmieszczonymi po kątach pomieszczenia. Było tu bardzo dużo ludzi, nie dziwota skoro to nowe miejsce. Na dużym parkiecie tańczyły pary, jedne lekko wstawione a inne całkowicie pijane. Ja nie miałam zamiaru pić, już kiedyś skończyło się to tak, że obudziłam się z obcym facetem w łóżku. Emily pociągnęła mnie w stronę baru i zamówiła dwa drinki ale ja odmówiłam i poprosiłam o sok pomarańczowy.
-Ej a ty nie masz zamiaru się bawić? - powiedziała dziewczyna
-Można się bawić i bez alkoholu.
-No weź przecież jeden drink ci nie zaszkodzi.
-A kto nas odwiezie do domu?
-Weźmiemy taksówkę a jutro wrócę po samochód.
-No dobrze, ale tylko jeden. - chyba miała racje, przecież nic mi się nie stanie.
Barman podał nam napoje, po parunastu minutach opróżniłyśmy szklanki a ja czułam lekką mgiełkę w umyśle. Emily zamówiła sobie jeszcze jednego drinka ale widziałam, że długo już nie pociągnie.
-Poczekaj na mnie idę do toalety- powiedziałam i udałam się w stronę WC. Weszłam do jakiegoś ciemniejszego korytarza, po ścianach obściskiwały się pary. Gdy miałam wchodzić do ubikacji zauważyłam kogoś na końcu korytarza, nie kogoś tylko Zayn'a. Wszędzie poznam ten chód. Udałam się za chłopakiem, wyszedł drzwiami z napisem "wyjście ewakuacyjne" otworzyłam drzwi i.... zobaczyłam jak metr przede mną stoi budynek a z lewej i prawej strony postawiony jest cztero-metrowy mur. Normalny człowiek nie jest w stanie tego przeskoczyć chodź nie wiem jakby się starał. Chciałam zobaczyć jakiś kosz czy może pudło dzięki któremu mulat mógłby przejść na drugą stronę ale nic takiego nie dostrzegłam. W końcu całą winę zwaliłam na alkohol, na pewno miałam omamy i nic takiego się nie zdarzyło, czarnowłosego nawet tu nie było. Na pewno. Zrezygnowałam z toalety i udałam się do naszego stolika, dziewczyny tam nie było, zauważyłam, że tańczy z jakimś brunetem. Podeszłam do nich.
-Hej, Emily czy mogłybyśmy już iść?- zapytałam
-Przecież dopiero przyszłyśmy.
-Proszę, źle się czuję. - odparłam a dziewczyna pokiwała głową i pożegnała swojego partnera. Musiałam się stąd jak najszybciej wyrwać.
Wyszłyśmy na zewnątrz a ja zamówiłam taxi. Em o mało co nie potknęła się o własne nogi i zaczęła chichotać. Po godzinie byłam w domu. Wzięłam prysznic i przebrałam się. Zmęczona poszłam spać ale i to nie przyniosło mi ukojenia. Znów ten sam sen. Zayn. Samochód. Oczy czarne jak smoła. Kolejna nie przespana noc.



Notka:
heeej przepraszam ale rozdziały będą dodawane co miesiąc ponieważ nie mogę znaleźć czasu na ani jeden mój blog :( Akcja od tego rozdziału będzie się rozwijać i chyba nie będziecie się spodziewać co zrobię ponieważ wpadłam na całkowicie zwariowany pomysł :D Zapraszam na moje pozostałe blogi:
Miłość to najsilniejsze lekarstwo
I'm half a heart without you
Do następnego :* pozdrawiam i dziękuję za komentarze :***

sobota, 21 marca 2015

13

-Gratulacje - Zayn wrócił z szatni niestety już ubrany, musiałam krzyknąć ponieważ tłum wrzeszczał a do tego wszędzie rozbrzmiewała wściekła muzyka. 
-Dzięki, skarbie - mruknął i chwycił mnie za rękę prowadząc do wyjścia. Nie opierałam się nadal wstrząśnięta słowem "skarbie". Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w kierunku mojego domu, nie odezwałam się ani słowem. Zaparkował pod moim domem i wyszedł z samochodu, ja razem z nim.
-No to cześć... - chciałam odejść i zaszyć się w swoim pokoju, gdy ktoś złapał mnie za łokieć i przygwoździł do samochodu.
-Nie rozumiem cię - powiedział i lekko się uśmiechnął.
-Co masz na myśli? - czułam że moje serce zaraz zacznie bić jak młot pneumatyczny.
-WSZYSTKIE ale to wszystkie dziewczyny dałyby się zabić za choćby jedno moje spojrzenie czy dotyk, ale nie ty...dlatego mi się tak podobasz- cooooo??? 
-Tylko dlatego ? - chciałam udawać niewzruszoną ale chyba mi się nie udało. Chłopak się zaśmiał i przybliżył się do mnie na tyle blisko, że idealnie widziałam jego piękną twarz.
-Nie...jesteś piękna, a ja lubię piękne dziewczyny.
Zaczął się do mnie przybliżać.
-Mogłam się tego spodziewać.
-Czego?
-Tego, że nie interesuję cię osobowość tylko wygląd, chcesz się po prostu zabawić- stwierdziłam i odsunęłam go od siebie dłonią. Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi.
-Przeszkadza ci to ? - zapytał ironicznie nadal się uśmiechając.
-Nie, tylko czasami wydajesz się całkiem fajnym facetem a potem zmieniasz się w cholernego dupka bez uczuć. - zaczęłam iść w stronę domu ale stanął mi na drodze.
-Czyli ci to przeszkadza. - stwierdził
-Daj mi spokój - westchnęłam i chciałam go wyminąć ale mnie zatrzymał i wbił się w moje usta.

Poczułam jakbym brała jakiś narkotyk, powoli odpływałam...w jego ramionach. Pierwszy raz poczułam coś takiego, moje serce właśnie biło jak oszalałe. Nie wiem ile już tam staliśmy ale nagle chłopak się odsunął. Wpatrywałam się w niego zaskoczona. Po chwili ciszy mulat się odezwał.
-Ja...przepraszam, nie powinienem. - puścił moje ręce i odszedł.

                                                                            *
HEJ, NA POCZĄTEK CHCIAŁAM WAM POWIEDZIEĆ ŻE ODZYSKAŁAM KOMPUTER I TERAZ BĘDĘ DODAWAĆ ZDJĘCIA I POPRAWIE PISOWNIE PONIEWAŻ PRZEDTEM PISAŁAM NA TELEFONIE I NIESPECJALNIE MI TO WYCHODZIŁO BO BLOGGER SIĘ CAŁY CZAS PSUŁ ALE DOŚĆ O TYM, PRZEPRASZAM ŻE ROZDZIAŁ JEST TAKI MEEEGA KRÓTKI ALE KOMPLETNIE NIE MIAŁAM WENY, TEN ROZDZIAŁ PISAŁAM 4 GODZINY, NAPRAWDĘ ;-; TAKŻE...DO NASTĘPNEGO :*                                            

sobota, 31 stycznia 2015

12

Ze strachu aż podskoczyłam, podeszłam do okna i zobaczyłam nikpogawędkęnego jak Zayn'a.
-Co ty tu robisz? - zapytałam otwierając balkon.
-Zabieram cię gdzieś - uśmiechnął się
-Co ? Człowieku jest prawie noc, idę spać i nie mam zamiaru się nigdzie wybierać - mówiłam pół-szeptem  żeby nie obudzić mamy. Gdyby zobaczyła obcego chłopaka w moim pokoju nie byłoby ciekawie.
-No właśnie PRAWIE noc.
-Ciszej!!!
-Ooo widzę że nie chcesz budzić mamy. - na jego twarz wkradał się chytry uśmieszek, wiedziałam co kombinuje.
-Jeśli nie pójdziesz budzę twoją mamę i będziesz miała niezłą pogawędkę.- rozsiadł się na krześle i założył ręce za głowę.
-Uughh... dobra - wściekłam się.- idę się przebrać.

                               *

-To gdzie jedziemy ? - zapytałam gdy byliśmy już w jego samochodzie.
-Na walkę - patrzył przed siebie
-Na jaką walkę ?? - patrzyłam na niego zdezoriętowana.
-Nielegalną - zaśmiał się. Wiedziałam że nie jest grzecznym chłopcem ale żeby nielegalne walki ? Ludzie tam mogą się nawet nawzajem zabić a nikogo by to nie ruszyło, nie wezwali by karetki, nawet nie podeszli by do ciebie i nie zapytali czy wszystko w porządku. Chłopak chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji i z tego że jestem zszokowana ponieważ patrzył na ulicę z tym swoim zadziornym uśmiechem którego tak nienawidzę a za razem chciałabym go oglądać codziennie.

                               *

Silnik zgasł. Wyszliśmy z samochodu, ja niechętnie, prawie potykając się o własne nogi, on zadowolony z siebie z pełną gracją. Oto jak bardzo się od siebie różniliśmy, jedyne co nas łączyło to boks. Nasze charaktery, sposób bytu, zachowanie były zupełnie inne.
Ruszyliśmy w stronę obskurnego, budynku. Jego okna były brudne, małe i niektóre powybijane lub pęknięte. Szara farba płatami odchodziła od ścian budynku. Wyglądał jak żywcem wzięty z horroru, gdyby nie mój towarzysz jestem pewna że nigdy w życiu bym się tu nie wybrała.
W środku nie było lepiej niż na zewnątrz, żółtą farbę pokrywał grzyb a stoliki i krzesła były krzywe lub całkowicie popsute. Całość przypominała bar a raczej pozostałości po nim. Gdzieniegdzie można było zobaczyć napakowanych facetów obściskujących się ze swoimi jak mniemam dziewczynami.
Zayn powędrował do pomieszczenia w którym był ogrom ludzi. Było tak tłoczno że musiałam się rozpychać by dogonić Zayna który zmierzał w niewiadomym mi kierunku. W końcu dotarliśmy do drzwi z napisem "Szef".
-Witaj, Malik - odezwał się czarno włosy facet po 40- stce, siedzący na skórzanym fotelu obok biurka.
-Witaj, Spark. - tym razem odezwał się Zayn.
-Dziś z Walkerem - mężczyzna w końcu podniósł wzrok i mnie zobaczył.
-Następna zdobycz ? - uśmiechnął się ironicznie. Zayn nie odpowiedział a mnie zrobiło się słabo.
-Niech Walker przygotuje się na porażkę. - uśmiechnął się Zayn i od tak wyszedł.

                              *

Zostawił mnie samą. Kazał stać niedaleko ringu i czekać na niego. Gdybym nie trenowała boksu to wbiłabym go na pal za zostawienie bezbronnej dziewczyny na pastwę tych wszystkich kolesi. Niektórzy gapili się na mnie ale ponieważ zobaczyli że przyszłam z Zayn'em nawet nie podchodzili. Nagle zobaczyłam mulata ubranego w bokserskie spodenki. Tylko w bokserskie spodenki. Wyszedł na ring a tłum zaczął szaleć, w większości kobiety. Nie można się niczemu dziwić. Po chwili za nim wszedł średniego wzrostu, krótko obcięty blondyn, jego tors był niezły ale nie można było porównać go z Zayn'em. To zapewne był ten cały Walker. Widać było że on i mulat nawzajem się nienawidzą.
Sędzia wyszedł na ring i powiedział do mikrofonu.
-A teraz przed państwem walka naszego niepokonanego Aleksa Walkera i debiutanta na naszych walkach Zayna Malika. Gorąceee braaawaaa. - wykrzyknął
Walka się zaczęła, okropnie bałam się o Zayna, ale kiedy zobaczyłam jak walczy czułam że wygra.
Po 2 rundach Walker był nieźle pobity. Miał opuchnięte oko, z wargi leciała mu strużka krwi a brew była rozcięta. Malik natomiast miał lekkie zadrapanie na policzku, jak on to robi ???
Rozpoczęła się trzecia i ostatnia runda, najważniejsza.
Ostatnie 10 sekund, Walker stał się bardziej agresywny ale mulat nie dawał za wygraną. Koniec. Wygrał. 


*

Notka:

Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie miałam weny, niic. Jest krótki masakra. Ale udało się mam nadzieję że się spodoba :) 

niedziela, 18 stycznia 2015

11

Ten rozdział dedykuję
       ➡ my.hope.is.last.way⬅ dzięki Tobie ten rozdział powstał :)

*Dwa tygodnie później*

Oprócz treningów nigdzie nie spotkałam Zayn'a. Do mistrzostw zostało 2 tygodnie a jutro są eliminacje, wyjeżdżamy do innego miasta z samego rana, właśnie szłam do trenera żeby wypytać się o jutro.
-Dzień dobry trenerze - przywitałam się z nim "niby piątką" ponieważ właśnie był na tarczy z młodzikami i miał na dłoniach rękawice.
-Część Nicole, a ty co tu robisz, przecież nie masz dziś treningu ?
-Przyszłam się zapytać o jutrzejszy wyjazd
-Aaa, poczekaj Mike - powiedział do chłopca z którym trenował
-Jutro o 10 musicie być w Lorstand
-My ?
-Tak, ty i Zayn, nie mówiłem ci ?
-O czym ?
-Jutro pojedziesz z Zayn'em, ma prawo jazdy więc nie ma problemu
-A trener ? Nie mogę jechać z panem ? - nie, nie zniosę przebywania z Malikiem w jednym samochodzie przez ponad 2 godziny
-Niestety nie mogę cię zabrać ponieważ jadę o 4 rano, muszę pouzupełniać wszystkie formalności to w końcu mistrzostwa Europy, no chyba że chcesz wstawać o 3 nad ranem ?
-Ohh, dobrze pojadę z Zayn'em - pożegnałam się i wyszłam z budynku, byłam wściekła ale muszę z nim jechać, muszę zrobić to dla mamy.

*Następny dzień*

Wstałam o 6 żeby zdążyć się przygotować. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i ruszyłam do wyjścia, "kierunek: Lion". Gdy wyszłam z domu zobaczyłam że na podjeździe stoi czarne BMW Zayn'a.
Nie spodziewałam się  że po mnie przyjedzie. Naprawdę.
Podeszłam do niego, stał oparty o samochód w tej swojej czarnej skórze i rurkach.
-Cześć -powiedziałam a on spojrzał na mnie zaskoczony, chyba mnie nie zauważył 
-Taa, cześć - otworzył drzwi od strony kierowcy i wsiadł, zrobiłam to samo. Swoją torbę położyłam pod siedzenie.

Przez pół godziny nie  wypowiedzieliśmy ani słowa. W tle leciały jakieś denne piosenki z radia a ja zaczynałam być coraz bardziej zakłopotana, kiedy postanowiłam wyciągnąć słuchawki i telefon, mulat się odezwał.
-Wiesz z kim będziesz walczyła ?
-Yym...Nie, trener nic nie mówił
-Znam, dziewczyny z innych klubów ,większość jest gorsza od ciebie, poradzisz sobie
-Dzięki za słowa otuchy, a ty, z kim będziesz walczył ?
-Z jakimiś nie znanym mi kolesiem. Niestety nie z moim odwiecznym wrogiem, ale zostawię go sobie na finał - cwaniacko się uśmiechnął
-Niby skąd wiesz że przejdziesz eliminacje ? - powiedziałam to żeby się z nim podroczyć, dobrze wiedziałam że się zakfalifikuje, ktoś z jego umiejętnościami MUSI to zrobić.
-Bo jestem cholernie pewny siebie - uśmiechnął się nie spuszczając wzroku z autostrady. Rozmawiaśmy ze sobą do końca naszej podróży. Po 2 godzinach dotarliśmy do Lorstand, zaparkowaliśmy obok budynku z wielkim szyldem "Hala  sportowa", na parkingu było pełno samochodów, zabraliśmy swoje torby i ruszyliśmy do wejścia. W środku roiło się od zawodników, poznałam ich po strojach, mamy jeszcze godzinę więc skierowaliśmy się do szatni widziałam jak wszystkie dziewczyny pożerają Malika wzrokiem. Zayn nawet na nie, nie spojrzał, uśmiechnął się do mnie a ja to odwzajemniłam. Poszłam do kobiecej szatni a on do męskiej. Gdy przebrałam się w strój bokserski z logo naszego klubu ,bandaże na dłonie i specjalne buty ,wyszłam. Obok drzwi stał oparty mulat, też był już ubrany.
-Idziemy ? - zapytał , pokiwałam twierdząco głowa. Mimo doświadczenia, bałam się, a co jeśli się nie uda ? Od tego zależy życie mojej mamy...
-Ej, co się dzieje ?- zapytał chłopak,
-Nic, po prostu się denerwuje
-Nie ma czym, naprawdę poradzisz sobie, znam twoje umiejętności - uśmiechnął się pocieszająco
-Dzięki - trochę się uspokoiłam

Najpierw walczyli faceci, Zayn i jakiś Tom walczyli ostatni ponieważ byli w grupie seniorów, ja też miałam ostatnią walkę z niejaką Tiną Williams, była dość wysoką blondynką z czego się niezbyt cieszyłam, byłam od niej mniejsza o bite 7 centymetrów.

Było już po 5 walkach, czas na Zayn'a.
-Aaa teraaaz powitajmy w prawym narożniku Toomaa Mileersaaaaa - powiedział sędzia przez mikrofon a po chwili w ringu pojawił się przeciwnik Zayn'a, był mniejszy od niego i mniej umięśniony.
-Aaa teraz w lewym narożniku Zaaaayn Maliiiiik - i pojawił się, facet do którego wzdycha całą płeć piękna. Walczyli bez koszulek więc dobrze widziałam jego klatę.
Walka się rozpoczęła, dopingowałam go cały czas, bardzo dobrze mu szło, w drugiej rundzie znokautował Toma a ja nie wiedzieć czemu aż podskoczyłam z radości.
Po ogłoszeniu wyniku Zayn podszedł do mnie a ja go przytuliłam gratulując zwycięstwa.

-Teraz twoja kolej - powiedział mulat , gdy kadetki skończyły walkę
-Pamiętaj czego cię uczyłem - pokiwałam głową. Sędzia nas zapowiedział a ja weszłam na ring.
Zaczęło się "pamiętaj Nicole, pamiętaj o mamie" . To dodało mi otuchy i zaczęłam robić to co zawsze kazał mi Zayn, myśleć o przeciwniku, być od niego szybszym.

Wygrałam, zakfalifikowałam się...Nie mogę opisać swojej radości, gdy zeszłam z ringu od razu rzuciłam się na mulata
-Mówiłem że ci się uda - zaśmiał się chłopak.

Zayn zawiózł mnie pod sam dom, od razu powędrowałam do swojego pokoju ponieważ była już 23, wskoczyłam pod prysznic i ubrałam się w piżame.

Byłam taka wykończona że spałam do południa. Zjadłam śniadanie i zaczęłam oglądać TV, minęło kilka godzin a ja nudziłam się jak nigdy. Zadzwoniłam do Emily z prośbą by do mnie wpadła ale niestety była za miastem, no cóż, czyli cały dzień spędzę przed telewizorem, bardzo oryginalnie, w końcu pomyślałam że pójdę biegać. Przebrałam się w wygodny strój i pobiegłam do parku.

Była 18 więc zaczęłam czytać książkę, bardzo lubiłam to robić, przenosiłam się wtedy do innego wymiaru. Lektura tak mnie wciągnęła że w przeciągu 2 godzin przeczytałam całe 400 stron i skończyłam ją. Jutro też mam wolne ale po prysznicu pójdę spać, nie lubie siedzieć do późna.
Nie dane było mi podejść do szafy gdy nagle usłyszałam pukanie do okna...

Notka:
Łuhuhu, to się rozpisałam :D mam nadzieję że się podoba :) 

czwartek, 15 stycznia 2015

Zapraszam

Hej. Nie,to nie jest następny rozdział  i wątpię że się pojawi ponieważ chyba nikt tego nie czyta.... Ale tak czy inaczej zapraszam na mojego trzeciego bloga http://w.tt/1wcl4A0 wpadajcie :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

10

Metr od naszego stolika stała jaśnie pani Jessy Charis , gdybym miała linijkę jestem pewna że tyle by właśnie było. Ona to wie gdzie się wybrać żeby zepsuć mi humor.

-Ohh Malik, jak nisko upadłeś umawiając się z .... tym czymś - wskazała na mnie palcem

-Jak nisko upadłaś Charis , żeby w restauracji podchodzić do cudzych stolików i urządzać cyrki - odparłam a Zayn siedział cicho wpatrując się w nas jakby był to co najmniej kabaret.

-A czy ja mówiłam do ciebie, szmato -wstałam z krzesła i stanęłam naprzeciwko niej , nie obchodziło mnie to że w tej chwili wszyscy goście patrzą wprost na nas.

-Odszczekaj to - zagroziłam jej , nie mam pojęcia dlaczego Zayn nic nie powiedział  

-Bo co mi zrobisz ? - wysyczała a ja w tej chwili uniosłam talerz z moim daniem i wcisnęłam je w jej twarz

-Smacznego - powiedziałam , wzięłam swoją torebkę i wyszłam.

-Chloe poczekaj - usłyszałam Zayna gdy wyszłam z restauracji

-Mam na imię Nicole, odczep się  - szłam dalej 
    
-Nie musiałaś tego robić

-A co ? Miałam tam siedzieć i pozwalać jej się dalej obrażać ? Przykro mi ale to nie w moim stylu !- krzyknęłam. Byłam na niego zła , jak mógł tak mówić ?

-Słuchaj...

-Nie , to ty mnie słuchaj - zatrzymałam się i spojrzałam mu w oczy -  Najpierw zapraszasz mnie na kolację a potem pozwalasz żeby jakąś larwa mnie obrażała, albo jesteś nienormalny albo po prostu głupi, daj mi spokój. - Nie pozwalając dojść mu do słowa odeszłam , już za mną nie szedł.

                              *

-Halo ? - była 2 w nocy a ja usłyszałam dzwonek mojego telefonu
-No i jak było ? - usłyszałam podekscytowany głos Emily
-Nie masz kiedy do mnie dzwonić tylko o 2 w nocy ? - powiedziałam zaspanym głosem
-Sorki ale nie miałam czasu , no mów !
-Było do kitu
-Co ?? Jak to ?
Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami
-Ooo ta suka !!!
-Tak , wiem
-Oo nie, nie będzie psuć mojej przyjaciółce randki
-Wiesz , z jednej strony dobrze się stało , nie chcę mieć już nic wspólnego z Zaynem
-Ugh , szkoda że taki przystojniak jest takim idiotą - westchneła

                              * 

Minęły dwa dni i niestety nadszedł czas na trening z Malikiem, nie miałam najmniejszej ochoty się z nim widzieć ale nie miałam wyjścia musiałam zrobić wszystko żeby wygrać ten turniej.

Byłam na miejscu, zobaczyłam przed budynkiem czarne BMW Zayna i od razu wywróciłam oczami.
Weszłam do środka i poczułam charakterystyczny zapach potu, już się do tego przyzwyczaiłam więc nie przeszkadzało mi to.
Przebrana weszłam na salę treningową i od razu zobaczyłam Zayna. Uderzał w worek z taką siłą że ten obijał się o pobliskie barierki wiszące na ścianie. Był bez koszulki ,jego wyrzeźbione ciało ozdabiały przeróżne tatuaże. Zauważyłam że zbyt długo się na niego gapie , na szczęście chłopak mnie nie zauważył.
-Część- powiedziałam od niechcenia a mulat spojrzał na mnie i bez słowa ubrał białą koszulkę.
-Zaczynamy.

                               *

Bogu dzięki już po treningu ,nie dość że Zayn dał mi niezły wycisk to w ogóle nic nie mówił, no poza pouczaniem mnie. Ale co się dziwić skoro kazałam mu się odczepić , z drugiej strony to dobrze, nie chce mieć z nim nic wspólnego i po turnieju zerwe z nim wszelkie kontakty.

Notka:
Ten rozdział jest do dupy , nie dość że krótki to jeszcze nudny jak flaki z olejem. Przepraszam , następny będzie lepszy...